12 maja 2019

Giełda Filumenistyczna w Opolu - materiał Radia Opole

Miłośnicy i kolekcjonerzy etykiet i opakowań zapałczanych spotkali się w Opolu na I giełdzie filumenistycznej. Pojawiły się m.in. kolekcje roślinne, zwierzęce, etykiety chińskie i rosyjskie. Choć największą popularność to hobby zyskało w latach 70-tych ubiegłego wieku, w tej chwili zainteresowanie filumenistyką się odradza.


- Ze względu na pewien resentyment do starych rzeczy z czasów PRL-u i nie tylko, znalazła się grupa ludzi, która chce ponownie przywrócić blask filumenistyce - mówi Jan Grądalski, organizator giełdy. - Jest to pewne kolekcjonerstwo etykiet ze względu na szatę graficzną, na piękno etykiet zapałczanych. One są może ładne ze względu na tematykę, czy zwierzęta, czy sport. Ale taką gratką dla kolekcjonerów są opakowania przedwojenne, opakowania klasyczne, robione w pięknej szacie graficznej starymi technikami.

Ile są warte prezentowane etykiety lub pudełka po zapałkach? - To przede wszystkim jest wartość kolekcjonerska. Najprostsza odpowiedź brzmi – tyle, ile jest gotów zapłacić sam zainteresowany - mówi Andrzej Kasprzak Dżyberti z Gogolina. - Ojciec od 1945 roku na Ziemiach Odzyskanych był nauczycielem i od marynarzy zbierał pierwsze etykietki, zapałki. To były nasze laptopy, dużo uczyliśmy się o świecie dzięki nim. Zapałki są różne: gabinetowe, kominkowe, tzw. liliputy. Tu mam np. zapałki tzw. szwedzkie królewskie złote. Dawniej przykładowo, kiedy znalazło się gdzieś na wybrzeżu opakowanie po zapałkach, które marynarz wyrzucił, to brało się do kieszeni, biegło do szkoły i szukało na globusie kraju, z którego pochodziły zapałki.

Więcej na temat kolekcji etykiet i pudełek zapałczanych można znaleźć na specjalnie utworzonym blogu poświęconym filumenistom. Tam też znajduje się kalendarz wszystkich giełd.
źródło: Radio Opole
Kliknij tutaj aby przeczytać artykuł oraz posłuchać wywiadów przygotowanych przez Radio Opole

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza